czwartek, lutego 23, 2006

Rzeka

Płynęli promem wpoprzek szerokiej rzeki o szarych wodach. Culton i stary człowiek stojący przy sterze. Woda płynęła powoli i leniwie, rozbijając się o burty. Prom nie był już nowy, wyglądał na co najmniej sześćdziesiąt lat. W końcu Culton postanowił przerwać milczenie.
- Zawsze wyobrażałem sobie, że to będzie mała drewniana łódka...
- Bo była.
Po chwili milczenia, przewodnik powiedział:
- Mieliście dwie wojny. Interes kwitł. Za pierwszym razem jeszcze sobie jakoś poradziłem. Czas płynie tu w końcu nieco inaczej.
Przerwał, popatrzył w górę na szare chmury. Zawsze takie same, zawsze zasnute chmurami niebo. Po chwili podjął:
- Nadeszła druga wojna i wkrótce zaczęła się robić kolejka na waszym brzegu. Próbowałem przewozić łódź zawsze pełną po brzegi. No i na dno poszła, ta moja łódka. Za duże obciążenie. Cztery tysiace lat pływałem na niej i puf! Parę sekund i była pod wodą. No, a tamtych zniosło. W końcu - ludzie.
- Jak tam jest?
- Gdzie? W dole rzeki?... Czy po drugiej stronie?
Wzkazał ręką kierunek, w którym płynęli. Nie było jeszcze widać drugiego brzegu. Nie musiał patrzeć za siebie, był niemal pewien, że tamtego też już nie zobaczy.
- Aaa, nie mogę ci powiedzieć. Z resztą, sam zobaczysz. Ja już niemal nie pamiętam - mówiłem ci - cztery tysiące lat...

1 Comments:

At piątek, lutego 24, 2006 7:26:00 PM, Anonymous Anonimowy said...

cztery tysiące. biorąc pod uwagę stan matematyczny, nie tak wiele. ale gdyby tak przemnożyć to przez sekundy... (?)

 

Prześlij komentarz

<< Home